środa, 31 grudnia 2014

Krok po kroczku ......


2015 !!! :)


Z okazji nadchodzącego Nowego 2015 Roku chciałam Wam z tego miejsca
złożyć najgorętsze życzenia.
Zdrowia przede wszystkim, dużo spokoju, sił i motywacji do spełniania marzeń, co raz to
nowych celów i wszelkiej pomyślności .

Ponieważ właśnie wychodzę ... do pracy i czeka mnie nocka obserwacji "balujących" gości :)
to życzę Wam szampańskiej zabawy do białego rana !!!! A sobie? cierpliwości  :)

Pozdrowienia sylwestrowe .






fajna babka* 

niedziela, 28 grudnia 2014

Święta, święta i ...po świętach!



Wiem, wiem, strasznie długo mnie tutaj nie było.

Zaczęłam coś i nie kontynuuję, po co to wszystko, czy warto?
Może zamknąć to w cholerę i dać sobie spokój???

Wypada się chyba usprawiedliwić?
Cóż! Wszechobecny brak czasu dopadł i mnie.Kiedyś narzekałam, ze nie mam co robić, że nic się nie dzieje,
że tylko dom, sprzątanie, gotowanie i w kółko ta straszna rutyna.

Dzisiaj? Tęsknię właśnie za tamtą rutyną !
Tak czuję się uwięziona w pewnym sensie.
O ironio!
Jeszcze rok temu "miauczałam", że tylko w domu siedzę, że życie mi umyka, że nic nie robię kreatywnego,
że tylko dzieci i domowe obowiązki, że inne kobiety to mają tak super bo mogą się rozwijać, studiują i pracują, i jeszcze dom prowadzą perfekcyjnie, i blogują i w ogóle są takie extra i wszyscy łącznie ze mną je podziwiają.
No to mam czego chciałam, zaczęłam pracę, ( dwa miesiące przepłakałam, bo przecież jak tak można na noc zostawiać dzieci, przecież one tylko ze mną są bezpieczne- jakbym je zostawiała co najmniej z seryjnym mordercą a nie z ukochanym tatusiem, który o dziwo radzi sobie świetnie :)

Potem zaczęłam studia- jakby mi tego mało było to wybrałam sobie najtrudniejszy kierunek technologiczny i cała w skowronkach zaczęłam swoją "przygodę."

I nagle okazało się, że ja - Tytan wytrzymałości- nie jestem już taka wytrzymała !!! ???

Brak mi czasu na bieganie:( Brak mi również sił na bieganie :((

Powrót do fizyki po 20 latach przerwy wcale nie jest taki hop siup, a że ja jako ambitna perfekcjonistka muszę wszystko robić na 100% to mam- jak mnie nie ma w pracy to jestem na uczelni, jak nie na uczelni to w pracy.
Dzieci pomału zapominają jak wyglądam, a dom NIE wygląda! :(

Z początkiem grudnia jeszcze byłam optymistką- przecież nie może być tak źle, inne kobiety dają radę,to i ja dam.
Robiłam co mogłam, żeby wszystko było jak co roku, dom przystrojony, kalendarz adwentowy co dziennie wypełniony, pierniczki są, uff, sprawozdania napisane, zadania z matmy zrobione, ojj jakiś katar mnie łapie, to nic- przejdzie...... nie przeszedł:( do dzisiaj.

Mój organizm zbuntował się kiedy myłam okna po nocnej zmianie i weekendzie spędzonym na uczelni.
Grypsko wstrętne, niestety nie wyleżane bo przecież studia, zaliczenia, w pracy trzeba ogarnąć nowy system, który jakoś nie chce się dać ogarnąć nikomu,
w domu gotowanie, sprzątanie, a P. też ma pracę, wiec kto przypilnuje młodych.
I tak nieodespane nocki, głowa pełna nowych informacji, skurczony żołądek, gorączka, i ogólne zniechęcenie.
Dopadła mnie niemoc totalna.  Jeden wolny dzień w święta to za mało aby się wyleczyć, jakby tego było niewystarczająco to P. tez od tygodnia "smarka" i jakoś odpuścić nam to cholerstwo nie raczy,
Gabriel tez już podłapał i tylko czekamy an Julki kolej :((
Dotarłam do ściany gdzie zastanawiam się w tej chwili nad sensem mojej tzw "wolności" gdzie wszystko muszę robić na czas, żeby jakoś ogarnąć a i tak niestety nie ogarniam.

Grafik w pracy na styczeń nie napawa optymizmem, i coś czuję ( a nawet chyba tego chcę) że na tym skończy się moja kariera studencka.

Oznajmiam wszem i wobec, że fajna babka poległa .

Nie lubię siebie takiej, nienawidzę czegoś nie mieć siły zrobić, a mój organizm w tej chwili odmawia posłuszeństwa. Tęsknie za lasem , marzy mi się choć 1 malutki przebiegnięty km i czuję, że nie warto, szczególnie ,że motywacje do nauki straciłam,kiedy odebrano części z nas szansę na wybraną specjalność- jednak technologia żywności to nie to samo co dietetyka, więc chyba nie ma sensu się męczyć.
jeszcze się zastanawiam, ale fizycznie i logistycznie nie wydołam raczej.

Cóż dobrze, że jestem fajną babką, która nie wstydzi się przyznać do porażki, więc, tak ! od teraz będę mieć więcej czasu aby być naprawdę fajną babką.:))))))

Dla poprawienia nastroju wrzucam kilka świątecznych fotek, choć minione święta nie należały niestety do najmilszych i nie tylko z powodów wyżej wymienionych niestety :(

A oto nasze święta:) Ta milsza część .









A na poprawę humoru wreszcie udało mi się kupić mój wymarzony od 2 lat serwis- Fryderyka na 12 osób.
Niestety pech mnie nie opuścił nawet w Wigilię i okazało się, że waza ma pęknięte ucho, a ja już komentarz wystawiłam i raczej nic z tym nie zrobię.Taki mój los :(



Po Wigilii wykrzesałam jednak z siebie resztki nastroju i dwa dni graliśmy w grę , którą Julia dostała "na gwiazdkę" - Uwaga! Kultowy Eurobiznes- to dopiero był powrót do przeszłości- gra zrobiła furorę i nawet 3,5 letni Gabryś miał w nią swój wkład świetnie kulał kostkami. Jak przystało na  "biznesmena" wygrał tata, a mama się "spłukała"-  jak w życiu normalnie hehe.



Tym miłym akcentem zakończę ten przydługi post i dziękuję jeśli dotrwaliście do końca :)

Pozdrawiam ciepło .

fajna babka *

środa, 1 października 2014

Okoliczności przyrody :)

Zdjęcia z przebieżek.


Jak obiecałam wczoraj, tak wrzucam kilka fotek z moich tras biegowych :)

I jak tu nie kochać biegania????







Pozdrawiam jesiennie ( bo kocham jesień :)

fajna babka*

wtorek, 30 września 2014

Moje Hooby cz. I


  Jak widać na poniższym :)







Nie trudno zgadnąć co moim hobby ( jednym z..) jest.

Biegam.

Tak, tyle już mogę o sobie napisać. 

fajna babka* Biega.

I choć biegaczką jeszcze bym siebie nie śmiała określić, to bieganie jest już częścią mojego
życia. Od ok 5 mies. biegam regularnie min. 3x tyg. i dobrze mi z tym.

Ale od początku.
Skąd pomysł by biegać? 
Hmm. Ja, która zawsze nienawidziła biegów na jakichkolwiek dystansach.
Ja, która całe dzieciństwo i większą część młodości miałam wpajane, że nie mam prawa móc biegać ze względu na zdiagnozowaną przy ur. wadę serca( o tym w innym poście bardziej szczegółowo) teraz biegam i to bez większego problemu po kilka kilometrów?

No tak, ktoś by rzekł - Niemożliwe ! 
A jednak.
Pokochałam to i potrzebuję biegania by funkcjonować w jako-takiej równowadze psychicznej ( i fizycznej również)

Zaczynałam bardzo nieśmiało i tym razem nie zakładałam niczego.
Po kilkukrotnych ( dodam nieudanych) próbach przyjaźni z bieganiem jakoś nie lubiliśmy się za bardzo i nawet nie wiem dlaczego wciąż o tym myślałam i jakoś "ciągło" mnie do lasu.

A że uparta ze mnie bestia stwierdziłam, że zaangażuję w to moją starszą latorośl, którą "zmuszałam" do towarzyszenia mi najpierw pieszo ( gdzie ja wypluwałam płuca podczas marszo-biegów) a potem córcia( 7letnia) jeździła koło mnie rowerem gdy ja ( ku mojemu zdziwieniu) mogłam biec co raz dłużej.
Aż pewnego dnia przebiegłam cały "nasz" dystans i doszłam do wniosku, że moje dziecię zaczyna mnie spowalniać:) 
Ku Jej radości postanowiłam biegać sama. 

Było to ok 1 mies. po tym jak kupiłam buty do biegania i pierwszy raz poszłyśmy .
Od tamtej pory biegam 3-4 x tyg po ok 5-7km ( głównie w terenie- pola, lasy, łąki itp) 
I nie wyobrażam sobie inaczej:) 
Ostatnio zaczęłam przybiegać z pracy do domu, rano mąż wiezie mnie autem i z powrotem biegiem
mam 5 km polami.
 Moi koledzy już pomału przyzwyczaili się do widoku mnie truchtającej do domu, choć ostatnio jeszcze pytali:
 - Kurcze chce Ci się? Jedź autem, wypij kawę i potem pobiegasz, a nie tak od razu i do tego deszcz siąpi ...

a ja popatrzyłam tylko na nich, uśmiechnęłam się i pomyślałam, " no tak, tak byłoby najwygodniej..." i pobiegłam......


cdn...

fajna babka*


Ps. jutro postaram się wrzucić kilka fotek z moich tras.








Zrób coś dla siebie : Dzień 1.


Dzień 1 : 


"Napisz do siebie list , który otworzysz w ostatni dzień wyzwania."





List napisany.

 Muszę przyznać, że kosztował mnie on troszkę stresu gdyż nie jestem za dobra w komplementowaniu siebie. 
Podeszłam jednak do tego zadaniowo i pisałam tak, jakbym pisała do swojej najbliższej psiapsiółki , no i coś z tego wyszło :) 

Zobaczymy co Ja na to za miesiąc :P

fajna babka*

poniedziałek, 29 września 2014

Wyzwanie: Zrób coś #dlasiebie

Dzień Dobry .

Wpadłam na chwilkę, żeby poinformować o zaczynającym się jutro wyzwaniu zorganizowanym przez  Nebeskaa .

Jako że w październiku zadzieje się wiele rzeczy w moim życiu i trochę czeka mnie zmian to uważam, że to wyzwanie jest jak najbardziej idealne dla mnie. :)

Przyda mi się motywacja do robienia czegoś tylko dla siebie, bo ostatnio jakoś mam wyrzuty sumienia kiedykolwiek coś dla siebie planuję. 







Jutro zaczynamy .







do później.


fajna babka*

niedziela, 28 września 2014

Drugi- nie łatwiejszy .

Hej Wszystkim.


 ( jeśli ktoś mnie w ogóle znalazł?)

Zastanawiałam się przez ostatnie dni jak określić profil mojego bloga.
Bo w głowie mam tyle pomysłów, ale jak to mówią "jak coś jest do wszystkiego....."

Najgłówniejszym tematem na blogu zapewne będzie zdrowie.
I to nie tylko fizyczne, ale również takie ogólne, psychiczne, emocjonalne.
Wyznaję i wierzę w zasadę hollistycznego podejścia do zdrowia i tym staram się kierować w życiu od kilku lat.

Jako że jestem kobietą będzie dużo analitycznego rozpatrywania spraw wszelakich.
Mam skłonności do zagłębiania się w rozumienie swoich i moich najbliższych zachowań i emocji .
( często przez to mam problemy, bądź po prostu cierpię niemiłosiernie ( ja i Oni :)

Będzie też trochę o moim życiu codziennym, o tym jak godzę wychowywanie dwójki dzieci, pracę na 2 zmiany, a wkrótce również studia zaoczne i moje hobby.

Najwięcej jednak czasu i czcionki poświęcę na odżywianie i sport w  moim wykonaniu.

W następnym poście opowiem jak zaczęłam wprowadzać zmiany w życiu swoim i tym samym życiu mojej rodziny.
Po 6 latach doświadczeń podzielę się moimi spostrzeżeniami odnośnie odżywiania siebie i dzieci.
Jakie zmiany są widoczne, co jeszcze chcę poprawić, a co już np odpuściłam, bo grunt to znaleźć dobry balans.

Przez ostatnie lata przechodziłam ze skrajności w skrajność, ale czuję teraz ,że od jakiegoś czasu
idę tą właściwą ścieżką. Choć przyznam, że nie było to łatwe szczególnie mając jak ja tendencje do
skrajności i perfekcjonizmu niestety :(  ( meczące strasznie, i nie wiem czy bardziej mnie ,czy moich domowników :)

Mam nadzieję, że zainteresowałam kogoś i nie będę klikać do monitora wyłącznie :)
A nawet jeśli, to będzie to dla mnie też jakaś forma terapii :))

Do następnego Kochani.
W kolejnym poście o moim sportowym hobby :)

Całusy niedzielne.
Korzystajcie z pięknej pogody póki trwa :)

fajna babka*




środa, 24 września 2014

Pierwszy- najtrudniejszy? *

Witam.

Chyba wypada zacząć od przedstawienia się?

Kiedy tak myślałam co napiszę na samym początku tego kim jestem pierwsze, co przyszło mi do głowy to " jestem Mamą...itd."
 Jednak po 7 latach stawiania się głównie w roli Mamy dojrzałam do tego, że nie boję się już postawić Siebie na I miejscu.

Kim więc jestem przede wszystkim? 

Jestem Kobietą .


I tu postawię kropkę. :) 

Cdn.

pozdrawiam,

fajna babka*