czwartek, 30 kwietnia 2015

being a Parent.


Taka mnie naszła refleksja .

Rozmawialiśmy ostatnio z P. o Naszej roli.
Cóż, nie oszukujmy się - najważniejszą Naszą rolą jest bycie rodzicami dla Naszych pociech.
I choćby ktoś brał to w powątpiewanie, choćby przedstawiał Nam milion argumentów i dowodów na to, że mamy inne misje w życiu, choćby "niedzieciaci" pukali się w głowę bez zrozumienia- chcemy czy nie- jesteśmy Rodzicami i nie widzę nic ważniejszego w naszym życiu niż Nasze dzieciaki.

A ponieważ jestem z natury bardzo analityczna ( chyba powinnam być psychologiem- ktoś mi tak ciągle powtarza :) Kasiu- całuje cię.) to ciągle zastanawiam się co jeszcze mogę zrobić, żeby jak najlepiej sprawdzać sie w swojej roli.

Ciągle widzę swoje błędy, za każdym razem kiedy drę się aż mnie cała wieś słyszy :) mam pozniej wyrzuty sumienia.
Jestem konsekwenta - do bólu.
Kocham rutynę i  , mimo że uwielbiam zmiany- to muszą one być na moich zasadach, gruntownie planowane.
Niestety "nie ma, że boli"- jest czas na zabawę , ale jest czas na lekcje, sprzątanie, mycie i spanie.
Nie pozwalam moim dzieciom objadać się słodyczami bez ograniczeń, nie mam na komodzie bomboniery ze słodyczami i dostaje białej gorączki kiedy ktoś bez mojego pozwolenia faszeruje moje skarby byle czym :(

Często jestem pytana jak ja to robię, że dzieciaki chodzą są w łóżkach o 7:30.
Hmm- właśnie konsekwencja- zawsze kładą się spać o tej samej porze- dla nich jest to normalne.
To tak jak ze słodyczami- dlaczego moje dzieci jedzą "wszystko" i nie wybrzydzają ( jakos szczególnie) ,  a może dlatego, że nie mielą buziami cały dzień ? słodycze dostają po posiłkach głównych. I przepraszam, ale na moje dzieci działa "jak nie zjesz obiadu, nie będzie deseru" , mimo że ponoć jest to mało wychowawcze.

Dlaczego moje dzieci nie wymuszają? Nigdy nie miałam problemów w sklepach, czy w ogóle w sytuacjach kiedy im odmawiam.
Nie wiem, czy mam takie wyrozumiałe egzemplarze, czy robię coś dobrze? Czego nie umiem wychwycić, ale pewnie to przez tą moją konsekwencję- moje dzieci wiedzą, że więcej wskórają
prośbą i uśmiechem niż krzykiem czy tupaniem- tak do takich akcji mam cierpliwość- nie rusza mnie wrzask- wręcz przeciwnie jestem wtedy nieczuła hehe :D 

Wredną Matką jestem wiem :D
Używam wszystkich tekstów przytoczonych ostatnio przez  i jakoś udaje mi się okiełznać moją dwójkę.


Ale to nie jest tak, że tylko zasady, rygor i rutyna.

- Nigdy nie kłócimy się z P. przy dzieciach ( zawsze trzymamy jeden front choćby nie wiem co, nie podważamy swoich autorytetów- tak nawet wtedy kiedy się nie zgadzamy)
- Rozmawiamy z dziećmi, tak po prostu, o czym się da i o niczym .
-Wymagamy od nich żeby przeprosiły, jak zrobią coś czego nie powinny, ale i my przepraszamy jak nas poniesie.
Niejednokrotnie ze łzami w oczach kajałam się przed Julią jak "wydarłam się " na nią ( nawet gdy potrzebnie).
 - Uczę moje dzieci, że nie jest wstydem przyznanie się do błędu, można płakać, trzeba pzreprosić ( tak szczerze) i co najważniejsze- trzeba mówić , że się kocha.
Nasze dzieci nawet sobie nawzajem mówią " Kocham Cię" ( Ba mówią też, że się nienawidzą :) i jest to rozczulające- tworzą wspólny front "przeciw' Nam ( jak któremuś dzieje się "krzywda" ) i chyba o to chodzi.
Przecież kiedyś Nas zabraknie i chciałabym, żeby zawsze mogli na siebie liczyć.

Trochę inaczej jest miedzy mną a moim bratem, ale to pewnie dlatego, że 10 lat różnicy wieku sprawiło przepaść miedzy nami.
Mimo to wiem,że zawsze mogę na Niego liczyć i  to działa również w druga stronę.

Takie mnie tam naszły myśli, zainspirowana postem MamaTrójki .

Ps. proszę jednak nie brać moich słów do siebie, nie jestem pedagogiem i wychowuję moje dzieci
intuicyjnie, nie pouczam nikogo jak żyć i sama nie chciałabym być pouczana. ( no chyba że przez Kasię :)


pozdrawiam

fajna babka* - fajna? Matka * :)




piątek, 24 kwietnia 2015

Birthday Boy.


Wczoraj Gabryś skończył 4 latka ...

Zorganizowaliśmy więc dla Niego małe przyjątko w gronie rodzinnym :) Mimo remontu udało się
i Gabrielek był zachwycony.

Oto fotorelacja :







Tort na specjalne zamówienie Gabrysia  ( z koparką ) z cukierni Balcewicz w Świebodzinie- odkąd mieszkamy tu, gdzie mieszkamy , jak nie mogę sama zrobić, to zamawiamy torty TYLKO tam i TYLKO malinowe - Obłędne !!!





Birthday Boy <3













Braciszek i Siostrzyczka <3<3<3











Dywan wymarzony przez Solenizanta - Ikea of course :)












Walizki zakupione w "Biedronce"- są śliczne i niedrogie :)







Jeszcze raz Sto latek Kochane  Słoneczko !!! <3



Twoja Mama :)


fajna babka*

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Hej na Koń ... :) !!!

W ramach "Niedzieli dla rodzinki" wczoraj Julia rozpoczęła sezon jeździecki :)

W tamtym roku pobierała lekcje jazdy do ok. października i nadszedł czas, aby powrócić do stadniny.

Miałam lekkie obawy, że może zapomniała większość czego nauczyła się poprzednio, ale jak tylko wsiadła na Sabrinę , pokazała co potrafi.
Możecie sobie wyobrazić mnie pękającą z dumy :) ?

Nie mamy jakiegoś ogromnego " parcia" na profesjonalną jazdę, ale muszę przyznać, że ogromnie cieszę się, że moja córcia chce obcować z końmi, lubi je i nawet oswaja lęk przed głaskaniem po pyskach :) Bowiem Julia raczej z dystansem podchodzi do wszystkich zwierząt tych małych i tych wielkich. Jest raczej "roślinkowa" i , tak jak kocha łono natury ( np. wczoraj wracałyśmy 4 km ze stadniny do domu polami i lasem),  jeśli chodzi o zwierzęta,  trzyma dystans, póki dobrze się z którymś nie zapozna.









Konik , którego od początku dosiada Jula to sporych rozmiarów kuc o imieniu Sabrina- jest niesamowicie łagodna i ma ogrom cierpliwości do dziecięcych zachowań.








A poniżej mój ulubieniec. 
Kimi jest również wizytówką i niejako "maskotką" na "Rancho Kimana" - tak się nazywa to miejsce. Bardzo się ucieszyłam, kiedy okazało się, że nadal jest w stajni :)




 Jutro tu wrócimy, a teraz ...









czas do domu ...




Tak wygląda nasze Country Life :) I pomyśleć, że jeszcze nie dawno chciałam stad uciekać :))



fajna babka *



sobota, 18 kwietnia 2015

Pokój panienki Julii.


Długo zbierałam się do napisania tego posta. 
Dziś jest TEN dzień :)

Najczęściej w królestwie mojej "dwójki" panuje rozgardiasz, dlatego uchwyciłam dzisiaj szybciutko 
tę chwilę, kiedy byłam sama i po ogarnięciu choć część Julii mogę pokazać :) 

Moje dzieci mają pokój razem, ale jest on podzielony umownie na część Julii i część Gabriela.

Rożnica wieku między nimi to 3,5 roku, ale jak na razie dogadują się świetnie ( no może prócz kwestii sprzątania- Julia z reguły sprząta za brata :( - ma zbyt miękkie serduszko :)

Poza tym lubią być razem , szczególnie wieczory są "Ich".

Może w przyszłości coś się zmieni, ale póki co tak jest i tak na razie zostanie. I do wszystkich mam parki :  Da się na prawdę zagospodarować pokój tak by stworzyć bezpieczne i przytulne "strefy" dla chłopca i dziewczynki . 

Jedyne co mi najbardziej przeszkadza ( jeszcze ciągle z tym walczę) to kolorowe klocki i autka Gabriela, których ma multum. psują one troszkę moją wizję pastelowego królestwa, ale jedyne co mogę w tej chwili na to poradzić to skrzynie i pudła.
Nie cierpię pstrokatych plastikowych zabawek " walających się dookoła", ale nie oszukujmy się, nie da się tego uniknąć w naszych czasach. Mimo że ,na ile możemy, to prosimy o konkretne zabawki ( prezentowe) , ale wiele rzeczy przychodzi spontanicznie i niestety nie mam serca ich zabierać, czy wyrzucać;
dzieci dziećmi są, a my musimy tak się dopasować i połączyć nasze wyczucie estetyki z wszechobecną chińszczyzną, aby nikomu nie sprawić przykrości i nie zrujnować portfeli :)

Dlatego co mogę chowam do pojemników i skrzyni.
Reszta jak widać :) 





\





Szafę ( baaardzo starą) gdzieś już na blogu pokazywałam. Była czarna i nieładna. P. ja wyszlifował, a ja pomalowałam i uszyłam zasłonki. Czekam teraz na wenę swoją i P. aby dokończyć jej wnętrze.
 Dywan był moim marzeniem. pochodzi z Ikei i jest śliczny, delikatnie pastelowy , porządny i myślę posłuży Julii jeszcze długo.





Łóżko Jula dostała od babci w prezencie. Najpierw miałam plan pomalowania go na biało, ale na razie jakoś takie mi się podoba, może kiedyś zmieni kolor , może mięta?







Lampkę kwiatka z Ikei kupiłam tydz. temu, jest śliczna i daje piękne spokojne światło, niestety ciężko je dobrze uchwycić na zdj. , ale polecam z czystym sumieniem.


A tutaj już  Panienka w swoim królestwie :)



Jak na razie nie mam zamiaru nic zmieniać , prócz odświeżenia ścian, które malowane były 2 lata temu i są już w opłakanym stanie ( co widać :(  ), ale latem planujemy odświeżyć całe mieszkanie więc i pokój dzieci się "załapie".



Jak widać małym kosztem można dużo uzyskać.
Wystarczy troszkę inspiracji , chęci i dwie ręce ( no czasem dodatkowe dwie też się przydadzą:)





pozdrawiam

fajna babka*